Witamy na Ranczo Palermo!
Ranczo Palermo
W Ranczo Palermo zajmujemy się szkoleniem zarówno początkujących jak i zaawansowanych jeźdźców. W naszej stajni przebywają konie które są odpowiednio przygotowane do tego aby jazda konna była przyjemna a jednocześnie bezpieczna. Posiadamy halę więc żadna pogoda nie jest nam straszna. W pogodne dni prowadzimy zajęcia na ujeżdżalni i organizujemy również wyjazdy w teren i rajdy całodzienne. Nasz ośrodek to stajnie murowane, wygodne i przestrzenne boksy dla koni. Zajmujemy się nauką jazdy jak również przyjmujemy konie w pensjonat, organizujemy także szkółki jeździeckie z podziałem na umiejętności adeptów sztuki jeździeckiej. Organizujemy także imprezy dla dzieci. Mile widziane są wycieczki szkolne, przedszkolne i inne.
Wiadomości bieżące
| TROSZKE MROZI |
Mrozik daje równo, było minus 15 stopni, o drugiej w nocy woźny zajechał na majdan i strach było wysiadać z auta. Woda na stajni jednak wytrzymała i rano spokojnie można było napoić koniki. Sześć lat temu jak zaczęliśmy prace na ranczo temperatura doszła do minus 32 stopni. Konie stały w nocy w derkach a wodę nosiliśmy z domu, mam nadzieje, że sytuacja się nie powtórzy, bo bida by była jak diabli. A na zewnątrz piękne słońce mrozik teraz niewielki bez wiatru, więc jest całkiem przyjemnie. Dzieciaki kursantują woźny wypoczywa, więc wszystko jest na swoim miejscu. Jutro zawita do nas krakowski kowal na zmianę ogumienia. |
| SMIEJTA SIE ŚMIEJTA |
| CAŁY WIECZUR DURNE BABY Z WIERSZA RECHOTAŁY A MNIE OD TEGO ORZEŁKA PLECY POSIWIAŁY. |
| ZIMOWA ŚLIZGAWICA |
Idą mrozy z wielkim hukiem ale śniegu nima Będzie wielkie ślizgawisko oj da w tyłek zima Komuś ręke komuś noge zawiną w gipsisko Cza uważać bo na dworzu jest cholernie ślisko
Nasze konie już zimowe mają ogumienie Takie kierpce mieć na zime woźny ma życzenie Jakem dzisiaj się poślizgnął a orła wywinoł I o ziemie zadem walnoł bo żem się nie czymoł
Dupa boli jak cholera i nie da się chodzić A na stajni trza niestety wszyściutko porobić Do wyra, bym się położył lecz sie wścieka Ania Żem jest pierwszy do leżenia i do piwska chlania
Na nic zdaje się tłumaczyć że mnie wszystko boli Mówi że jak się nie rusze to mi przyfasoli Strach przed babą jest potężny bo siły ma kupe Trzeba dedzie chyba ruszyć obolała dupe. |
| RAJDOWE PLANY WOŹNEGO |
Plan na ten rok mamy bardzo sprytny, a mianowicie, chcielibyśmy stworzyć na stajni grupę rajdową. Konne rajdy długodystansowe są chyba jedyna dziedziną jeździectwa, w której czynnie udział biorą wszyscy członkowie rodziny, niezależnie od wieku. Rodzice dziadkowie bracia, siostry, wujkowie i ciotki w rajdowych zmaganiach są zaangażowani na rzecz tego jednego, co siedzi na koniu. I jest, co robić, serwis jak na formule jeden, szybki i sprawny to połowa sukcesu zawodnika. A zawodnik i to jest najlepsze, nie ma praktycznie żadnych ograniczeń, każdy, kto czuje się na siłach może spróbować uczestnictwa w rajdowych zmaganiach. Dystanse startowe są tak zaplanowane, że na pewno każdy znajdzie coś na miarę możliwości swoich i swojego wierzchowca. Ponieważ stajnia nasza jest stajnią rekreacyjną nie mamy zamiaru ścigać się z zawodowcami na wyczynowych dystansach a przynajmniej na razie, ale od czegoś trzeba zacząć, a jak już wspomniałem jest to sport i zabawa dla całej rodziny, więc liczymy, że przypadnie do gustu także rodzicom. A jak wiemy czas spędzony z naszymi pociechami jest bezcenny a gdy dołożymy do tego wypoczynek na Świerzym powietrzu to, o czym tu jeszcze gadać. Wychodząc naprzeciw państwa oczekiwaniom planujemy w tym roku zorganizować cykl szkoleniowy o tematyce rajdowej, który to poprowadzi Krzysztof Czarnota trener i czynny zawodnik tej dyscypliny sportu.Zaczniemy zapewne od rajdowego abecadła, aby od podstaw zaznajomić się z tą tematyką. A wiedza zdobyta na takich szkoleniach zapewne przyda się tak w pracy z końmi jak i w zrozumieniu zachowań konia. Młodzież, która uczestniczy w życiu naszego rancza jest już na takim stopniu zaawansowania jeździeckiego, co pokazały całodzienne rajdy, które organizujemy kilkakrotnie w roku, że z czystym sumieniem mogę zaproponować im starty w rajdach. Większość posiada brązowe odznaki jeździeckie wymagane przez pzj a ostatnia grupa czeka na terminy egzaminów. Dysponujemy także kilkoma końmi, które bez większych problemów poradzą sobie na podstawowych dystansach. Co tu więcej gadać mam nadzieje, że plan wypali i naszą młodzież zarazimy rajdami a rodziców namówimy na czynny udział w tym przedsięwzięciu. Pozdrawiam Woźny Kopecki. |
| MAZOWIECKI ROZTOPY |
Poniedziałek 2012-01-22 Plucha i wilgoć zawitały na Mazowsze, stare kości woźnego dają znać o każdym złamaniu i każdej kontuzji. Aż się nie chce wychodzić. Pompy odwadniające od samego rana pracują pełną parą. Bogu dzięki po zeszło rocznej odwilży i zalaniu hali zrobiliśmy odwodnienie dzięki temu możemy spać spokojnie. O terenie nie ma, co marzyć chyba, że złapie mróz i dosypie śniegu, w telewizorni zaklinacze obiecują ochłodzenie w czwartek ma być minus 10 stopni, ale jak nie dosypie to w terenie będzie lodowisko i nawet hacele na niewiele się zdadzą. Póki, co pozostaje jazda pod dachem, ale jak się nie ma, co się lubi trzeba lubić, co się ma, ot i cała prawda. |
| GRZECHY WOŹNEGO |
No i nici z mojego terenu spowiadał się z tego będę, bo czasu na zakupy zabrakło i grzech zaniedbania został popełniony ale mam nadzieje że wielebny będzie wyrozumiały i pokuta będzie miła bo każe błędy naprawić. Zatem tylko młody woźnego w teren wyruszy i młodą niewiastę ze sobą zabierze a woźny niestety zostanie na stajni i będzie strawę szykował a i z tego pożytek, bo nie chwaląc się woźny nie źle gotuje i w kręgach znajomych jadło-sprawiaczem jest nazywany. Niby to po staropolsku ale mniemam że to tylko o wyżerkę sprawa się opiera. Tak czy owak na zadku siedzieć muszę i zadowolony z tego nie jestem. Zatem w poniedziałek jak nic sklep jeździecki odwiedzić musze a wtedy drżyjcie leśne ścieżki, i sklepy miejscowe.
|
| ZIMA 2012 |
![]() |
| ZIMOWE KLIMATY |
SOBOTA2012-01-20 Ferie na półmetku zima za to w pełni a wydawało się, że w tym roku nie nadejdzie. Dzieciaki śmigają na koniach w bajkowych sceneriach. Dzisiaj kończymy pierwszą część kursu i mamy jeden dzień odpoczynku, bo już w niedziele przyjeżdża następna grupa młodzieży na szkolenia. Konie są w wyśmienitej formie i nie wiem czy to zasługa aury czy też sposobu karmienia, który to po konsultacjach z fachowcami został wzbogacony o olej lniany i drożdże piwne, a mieszanka owsiano jęczmienna sprawdza się w stu procentach. Woźny dzisiaj planuje wyjazd do sklepu jeździeckiego w celu zakupienia haceli, bo stare zapasy się pokończyły a w pole czas wyruszać, gdyż grzechem by było nie wykorzystać takich warunków. Lasy w białej zimowej szacie wyglądają przepięknie a że mrozu praktycznie nie ma to nie wiadomo jak długo utrzyma się śnieg, więc i nie ma, na co czekać. Jutro z samego rana kulbaczyć będziem i na leśne dukty wyruszamy. Odwiedzimy zapewne zaprzyjaźnioną stajnie z nadzieją na jakiś cieplutki miodzik czy też grzaniec Galicyjski dość popularny na Mazowszu szczególnie wśród koniarzy. Oczywiście delikatnie bo po alkoholu nie jeżdżę a bez na konia nie wsiadam, ze strachu bo to przecież wielkie zwierze, a na kucyku trochę głupio wyglądam. |
| KTO CZEKA TEMU BĘDZIE DANE |
Wreszcie nadeszła przez jednych oczekiwana, a innych, jak co roku zaskoczyła, jedno jest pewne jest piękna, mimo zimna i lekkiego mrozu zima ma swoje niepodważalne walory. Uroki zimy najbardziej widać w terenie z końskiego grzbietu, a jest co oglądać. Leśne dukty nigdy nie wyglądają tak uroczo i bajkowo jak właśnie zimą. Stada saren biegające po lesie na tle śniegu i zmykające szaraki tworzą Sienkiewiczowskie scenerie. W naszych rejonach jest to rzadkość, ale są jeszcze w Polsce miejsca gdzie dzwonią janczary sań zaprzęgniętych w parę koni i gnających przez leśne zagajniki oj chciałoby się chciało. Rzeczywistość na naszym terenie jest jednak inna. Dzisiaj widziałem jak za samochodem pewna pani ciągnęła dwoje dzieci na sankach. No cóż albo ładne albo mądre nie można mieć wszystkiego. A na ranczo ferie zimowe w pełni dziesiątka kursantów odbywa szkolenie z zakresu jazdy konnej i obsługi koni a musze powiedzieć, że grupa trafiła się naprawdę fajna, tak jeździecko jak i też, jeśli chodzi o pracę w stajni. Co prawda nowi kursanci ciągle pytają czemu pan tak krzyczy i na nic zdaje się tłumaczenie że Ja po prostu głośno mówię, ale wierzcie mi po paru latach prowadzenia jazd gdzie na ujeżdżalni nie zawsze słychać co się mówi człowiek przestaje kontrolować swój głos, natomiast jak zakończę prace jako instruktor zatrudnię się jako bibliotekarz a tam jest cisza, spokój i dostęp do wiedzy chociaż nie przewiduję żebym z tego powodu miał zmądrzeć. POZDRAWIAM WOŹNY KOPECKI |
| NASZE NADZIEJE |
Ferie zimowe tuż tuż , przygotowania do kursów zimowych idą pełną parą . Nasze konie są w pełnym treningu dziesięć wierzchowców czeka w 100 % formie na naszych kursantów . Na stajni porządki idą pełną parą , przygotowujemy program treningowy tak aby każdy stopień zaawansowania jeździeckiego mógł wynieś z kursu jak najwięcej. Mamy nadzieje że jak największa grupa zdoła przygotować się do odznak jeździeckich PZJ. Co tu dużo gadać najlepsze w tym wszystkim jest to że dzieciaki garną się pełną gębą do jazdy . Czasem przychodzi taki okres w pracy na stajni że człowiek ma wszystkiego po dziurki w nosie , ale jak się patrzy na dzieciaki dla których jazda konna jest największym hobby to wraca chęć do pracy i do prowadzenia im treningów. Większość trenerów sportowych nie prowadzi jazd rekreacyjnych , panowie trenerzy ściągnijcie czapki przed instruktorami którzy zaczynają prace z młodzieżą bo dzięki nam macie z czego wybierać te rzadkie diamenciki z którymi zaczynamy prace na stajniach rekreacyjnych. I chwała wam za to co robicie dalej z młodzieżą, może kiedyś doczekamy się wyników olimpijskich. |
| 2012 JAKO ROK WIELKICH PRZEMIAN |
2012-01-07 Rok 2012 jest zapowiadany jako rok wielkich zmian miejmy tylko nadzieje że zmiany te będą pozytywne , jak na razie nowy rok zaczął się nie ciekawie , koszty utrzymania znowu poszybowały jak sokoły ale chcę zapewnić wszystkich naszych klientów że na stajni w tym roku żadnych podwyżek nie planujemy. To że mamy kryzys jest dla wszystkich jasne i nie musze o tym nikogo przekonywać wystarczy zaglądnąć do naszych portfeli, ale na to wpływu wielkiego nie mamy trzeba po prostu przetrwać. Polacy to taki naród który jak pokazuje historia wiele potrafi wytrzymać a skoro przetrwaliśmy pięćdziesiąt lat komunizmu to i kryzys jakoś przetrzymamy, z drugiej strony nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i jak zawsze wyjdziemy z tego silniejsi. Przynajmniej zima nie daje powodów do narzekań, dzisiaj byłem w terenie, w lesie jest jak na wiosnę i w miarę sucho. Z każdym dniem słońce coraz wyżej i dnia przybywa a to napawa optymizmem. Niedługo skończą się zimowe leże i czas przyjdzie w pole wyruszać. Do zobaczenia na szlaku. |
| BILANS 2011 |
Czas już chyba na podsumowanie mijającego roku . Dla jednych był on dość ciężki dla innych normalny ,jedne fortuny upadły a inne nie mniejsze powstały ale jedno jest pewne ,na pewno był ciekawy i dużo się działo zarówno w świecie jeździeckim jak i na arenie światowej . Ja jednak zawężę swoje podsumowanie do obrębu naszej stajni i spraw z nią związanych . I pewnie co niektórych zawiodę ale wielkich zmian w błogostanie stajni nie zanotowałem. Mijający rok 2011 zapisał się za to na stajni wieloma pozytywnymi wydarzeniami , dwa razy gościliśmy na ranczo LEE HOLLEN za pierwszym razem na kursie bio-mechaniki konia o czym pisałem, a w grudniu LEE przyjechała poprowadzić treningi dla naszych jeźdźców i jak zawsze wprowadziła niezły chaos w ich głowach zmieniając wieloletnie nawyki i przyzwyczajenia. Stawiając przede wszystkim na rozluźnienie i wytrenowanie konia w szerokim zakresie jego możliwości i chociaż czynnie uprawia sporty jeździecki to bliżej Jej do naturalu niż dziwnych nie zawsze zrozumiałych metod treningowych różnej maści trenerów skokowych czy też dresażystów o czym dość głośno mówi się po ostatnich zawodach na jednej z podwarszawskich stajni. Ale nie mnie woźnemu oceniać skuteczność różnych metod treningu .Jednym z ciekawszych wydarzeń minionego roku była możliwość wyjazdu na wakacje i naładowania akumulatorów w gorących źródłach Białki , co równie gorąco polecam. Udało nam się także zaopatrzyć w przyczepę do przewozu koni a co ważniejsze woźnemu udało się podwyższyć uprawnienia i teraz zgodnie z prawem może ciągać przyczepy. Przejechaliśmy razem z Jędrusiem niezły odcinek planowanej trasy ściany wschodniej w okolicach Gołdapi gdzie gościliśmy ponad tydzień snując plany przejazdu całej trasy od Gołdapi po Bieszczady, a wypad planowany jest już we wrześniu przyszłego roku, Największym jednak wydarzeniem tego roku były narodziny Dzikiej Wody córki sławnego Mąciwody i Dormezy, która przyszła na świat 29 lipca i z którą wiążemy duże nadzieje rajdowe. Tak że miniony rok nie był najgorszy no może lato było do kitu a tak poza tym należał to udanych. Co najważniejsze bilans zdarzeń pozytywnych i negatywnych jest lekko na plus tak więc równowaga została zachowana. Oby przyszły nadchodzący 2012 nie był gorszy . Pozdrawiam WOŹNY KOPECKI
|
| ZIMA TO ALBO BEDZIE ALBO NIE CHOLERA JĄ WIE |
SOBOTA 2011-11-26 Od, dawno nic nie pisałem a to nie było o czym a to nie miałem czasu a to najzwyczajniej w świeci mi się po prostu nie chciało . Tak ogólnie to na ranczo w miare spokojnie przygotowania do zimy prawie zakończone jeszcze pozostało poprawić wybiegi i czekać na opady śniegu . Kowal do nas zawitał , zimówki koniom pozakładał razem z podkładkami śniegowymi to i opady nam nie straszne. Zima raz ma niby nadejść to znowu jej się nie spieszy, jak chodzi o mnie to choć tereny zimowe piękne to ogrzewanie cholernie drogie od taka to sprawa. W styczniu ferie zimowe to i kursy trzeba jakieś wydumać żeby małolaty na konia wsadzić a nie po marketach szukać bo ani to mądre ani zdrowe. Jakby co, to do Ani trzeba dzwonić i dzieciaki na kursy zapisywać. Bywajcie zdrowi . WOŹNY |
| GÓRALE DRZEWO ZBIERAJĄ DROGOWCY W GOTOWOŚCI BOJOWEJ JAK NIC ZIMA BYĆ MUSI ALBO JAKAŚ INNA CHOLERA |
W tv trąbią że zima nadchodzi, a jak to pokazał kabaret Neonówka, śmiga wielkimi krokami , drogowcy już na drogach czekają w gotowości bojowej. Oby tylko w nocy nie nadeszła bo jak nic chłopaki zaśpią .Na ranczo jesteśmy gotowi, opał jest, stodoła pełna siana owies w tym tygodniu dojedzie, więc pierwsze miesiące przetrwamy a potem człowiek się przyzwyczaja i nie ma strachu. Za kilka dni odwiedzi nas kowal to i ogumienie zimowe nasze konie dostaną, a tereny zimowe są super, oby tylko zima w śnieg była wyposażona bo jak będzie gruda to d… blada i tylko hala nam zostaje. A swoją drogą to z tego dobrobytu wszystkim nam się w d….. poprzewracało, co mają powiedzieć ci, co hali nie mają. Kursanci na odznaki zbliżają się do końca zajęć i praktycznie są przygotowani do egzaminu, a początkiem grudnia czekamy na przyjazd LEE . I to pokrótce wszystko co na ranczo słychać .Pozdrawiam Woźny. |
| TO JESZCZE NIE KONIEC |
Pogoda na rajdzie dopisała na sto procent. Oby złota polska jesień trwała przynajmniej do marca , potem może być trochę cieplej. Uczestnicy też byli na sto procent wszyscy przejechali baz najmniejszego problemu , konie są w doskonałej kondycji więc cały przejazd to była wielka przyjemność . Miał to być rajd na zakończenie sezonu ale przy takiej aurze kto wie co się jeszcze wymyśli. |
| PRÓBNY PRZEJAZD |
Wczoraj woźny w towarzystwie Ani wyjechał na próbny przejazd trasą rajdu w celu sprawdzenia i oznaczenia niektórych odcinków trasy. Niestety po przejechaniu połowy Jedynak zgubił ogumienie i musieliśmy wracać trasą alternatywną o połowę krótszą . Dzisiaj rano ma przyjechać do nas kowal i okuć ponownie jedynaka tak więc może uda się sprawdzić resztę trasy przed jutrzejszym wypadem . Mam nadzieje że pogoda jutro dopisze bo dzisiaj jest cudownie, jak mówi nasza koleżanka . |
| Zakończenie Jesiennego Sezonu Rajdowego |
Na zakończenie sezonu organizujemy w sobotę piątego listopada jesienny rajdzik . Do pokonania około 50 km, po okolicach naszej gminy. To ta dobra wiadomość a zła to taka że nie ma już wolnych miejsc . Do zobaczenia na trasie. |
| NO I LIPA |
Wtorek 2011-10-25
Egzaminy w dzisiejszym świecie są wszech obecne od szkoły podstawowej po wiek dojrzały w świecie jeździeckim mamy je niemalże na co dzień , a to odznaki a to papiery instruktorskie , licencje itd. Itp. Woźnego także nie ominęła przyjemność zdawania egzaminu tym razem na uprawnienia do ciągania przyczep z końmi . No i dupa blada za pierwszym podejściem się nie udało ale co nas nie zabije to nas wzmocni tak więc za trzy tygodnie powtórka. Pocieszające jest to że sezon startowy rusza dopiero na wiosnę to i czasu jest co nie miara, kiedyś wreszcie się uda, a na razie Westfalia stoi i czeka na pierwsze wyjazdy na zawody.
|
| HUBERTUS 2011 |
Pogoń za lisem jak zawsze na huberusie zakończyła się sukcesem biedny rudzielec był bez szans , dwa razy został złapany przez polujących . Po pogoni były konkursy , zabawa i wyżerka . Impreza zakończyła się około dwudziestej trzeciej tradycyjnie rozchodnikiem za zdrowie konia. W niedziele rano towarzystwo zebrało się ponownie na konsumpcji potraw bo woźny nagotował jak zwykle dla pułku wojska . Mam nadzieje że wyżerka wszystkim smakowała . Wielkie podziękowania dla Beatki za pomoc w kuchni i przygotowanie potraw. Następna impreza to chyba sylwester bo wątroby muszą się zregenerować i wypocząć . Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy i zapraszamy na kolejne biesiady. Zdjęcia zamieścimy w galerii |
| WIELKIE PRZYGOTOWANIA |
Hubertus już za progiem , wszyscy jesteśmy w ferworze walki i przygotowań , trwa ogólne sprzątanie woźny od dwóch dni nie wychodzi z kuchni , gotuje bigos, leczo, potrawy staropolskie a także meksykańskie pikantne i gorące, a wieczorem jak zawsze biesiada więc ma co robić . Przygotowujemy także ujeżdżalnie bo planowane są trzy konkursy tatarski, skokowy i rodzinny z powożeniem włącznie, zaczynamy natomiast jak obyczaj każe od terenu i polowania na lisa. W tym roku odbędą się dwa polowania ponieważ liczba gości przerosła nasze oczekiwania i nie ma tyle koni, więc pojadą na dwie grupy do dwudziestu koni w grupie. Pierwsze polowanie dla młodzieży o godzinie dziesiątej a następnie główne polowanie w samo południe . Zapowiada się przednia zabawa a pogoda prawdopodobnie dopisze a przynajmniej tak mówią w mądrej skrzynce. |
| JESIENNE WAKACJE CIĄG DALSZY |
Jesiennych wakacji ciąg dalszy , niestety to już ostatni rajdzik w tym roku . Wczoraj razem z Andrzejem wróciliśmy z ośmiodniowego wypadu po Suwalszczyźnie . Tym razem jeździliśmy w okolicach jezior Jaczno i Czarnej Chańczy . Teren chociaż bardzo kamienisty i ciężki dla koni to widokowo jest niespotykany , wspomnieniami wróciłem do czasów kiedy konno wjeżdżaliśmy na Szczebel , Stare Wierchy i przełomy Białki. Tu jednak oprócz pięknych górzystych szlaków widokowych dookoła są jeszcze jeziora. Niestety wędkarsko było kiepsko ryba zapadła w letarg i przez kilka dni nie mieliśmy nawet jednego brania. Za to na kwaterze w jacznie u państwa Paciorkowskich ryby nie brakowało i gospodyni raczyła nas przysmakami regionalnymi . Natomiast w Jeleniewie kilka kilometrów od naszej kwatery w restauracji pod jelonkiem pani Marysia podawała najlepsze na świecie omlety , golonki , a żurek i flaki to mistrzostwo świata. Niestety czas wracać do rzeczywistości i zacząć przygotowania do Hubertusa i staropolskich biesiad na które to, pora roku jest już odpowiednia. |
| JESIENNE WAKACJE |
![]() |
| JESIENNE WAKACJE |
Tegoroczne jesienne wypady zaczęliśmy od wyjazdu w góry ,po raz kolejny odwiedziliśmy Białkę Tatrzańską i sławne termy które zostały nie dawno oddane do dyspozycji gości właśnie w Białce. Przez sześć dni moczyliśmy się w wodach termalnych po trzy godziny dziennie , a przyznać trzeba że obiekt jest na najwyższym poziomie . Na terenie znajdują się trzy strefy w których każdy znajdzie coś dla siebie ,od zjeżdżalni dla dzieci po kompleks z saunami w którym oferowanych jest pięć różnych rodzajów saun . Kwatery też na najwyższym poziomie mieszkaliśmy na kwaterze u państwa Gilów w Białce Środkowej , ludzie to zacni i polecam wszystkim aby zawitali pod ich dach .Tak więc po porannych pławieniach wyruszaliśmy na górskie spacery: Gubałówka, Kasprowy i Niedzica były celem naszych wypraw. Po powrocie natomiast czekało nas mnóstwo roboty bo to czas przygotowań do zimy a czasu już niewiele i to nie z powodu szybkiego nadejścia zimy ale z powodu następnego wypadu woźnego, tym razem pod granicę Litewską na dziesięcio dniowy rajdzik konno- wędkarski na który wybieramy się razem z Jędrusiem właścicielem naszej stajni . A po powrocie HUBERTUS który to planowany jest na dzień 22 października ale o tym może jutro. |
| KONIEC WAKACJI |
Wtorek 2011-09-20 Seminarium ze studentami P. W S T zakończone po tygodniu zmagań konnych zakończyliśmy kurs wypadem w teren na którym o dziwo nie było gleb Studenci zdobyli odznaki jeździeckie jak jeden mąż. Ludzie to niesamowici wysportowani i zwinni więc jazda konna nie sprawia im większych problemów . Woźny najmilej wspomina wieczory przy ognisku , kiełbaskach i gitarach . Od października zaczynamy cykliczne spotkania ze studentami i naukę jazdy konnej w bardziej zaawansowany sposób a może zaszczepimy w nich staropolskie zamiłowanie do koni , kto wie co przyniesie życie.
|
| Wsiadła na miotłę i odleciała |
Niedziela 2011-09-11 Jak mówią starzy górale co dobre szybko się kończy dzisiaj rano po śniadaniu pożegnaliśmy naczelną czarodziejkę europy. Lee pojechała na slóżewiec wymasować konie wyścigowe. Powoli na ranczo wracamy do rzeczywistości, niedziela przywitała nas piękną pogodą , i jak w każdą niedziele od rana na stajni zaroiło się od klientów . Poniedziałek też jeździecki , przyjeżdża do nas grupa aktorów PWST na tygodniowe seminarium konne. Tak więc będziemy uczyć jazdy przyszłych Wołodziejoskich , Kmiciców a może i samego Wielkiego Hetmana Koronnego. Szable w dłoń i na koń panowie szlachta. Woźny Kopecki. |
| FINISZ |
No i jesteśmy na finiszu .Dzisiaj wieczorem kurs został zakończony , konie wymasowane i w super formie . Dużo można by opowiadać o tym co Lee wyczyniała z naszymi końmi ale na nic tu słowa to trzeba zobaczyć wsiąść na te konie poczuć jak chodzą żeby ocenić różnice. To co robi z końmi jest niesamowite , takich rzeczy jeszcze nie widziałem po pół godzinnym masażu wsiadasz na zupełnie innego konia. Następne spotkanie z LEE w grudniu tym razem zajmiemy się tańcem na koniach a raczej z końmi . LEE dziękujemy za nauki i rady których nam udzieliłaś i czekamy z niecierpliwieniem na twój powrót . Niech moc będzie z tobą . WOŹNY KOPECKI |
| OD HOGWARTU DO RYCERZY JODY |
SOBOTA 2011-09-09 Dzisiaj Lee wprowadziła adeptów na wyższy poziom świadomości ucząc prastarej sztuki akupunktury postrzegania energii i ogólnej harmoni z wszechświatem , czyniąc z naszych czarodziejek rycerzy jody . Mam nadzieje że harmonia której doświadczą kursanci zostanie przeniesiona na relacje jeździec-koń . Wszyscy wiemy jak trudno jest czasem o połączenie z koniem ile wymaga to pracy a przede wszystkim zrozumienia psychiki i zachowań naszych zwierząt. Jeżeli nauczymy się kontrolować naszą energie będziemy mogli współdziałać z naszymi końmi na całkiem nowym poziomie. Z całego serca życzę tego wszystkim . Niech moc będzie z wami WOŹNY KOPECKI. |
| HOGWART W PALERMO |
CZWARTEK 2011-09-08
Czary jakie wyczynia naczelna wiedźma jak sama o sobie mówi Lee z młodymi czarownicami o przepraszam czarodziejkami zakrawa na cuda jakie wydarzyć mogą się chyba tylko w szkole magi. Pare lat z końmi pracuje i nie jedno już widziałem ale takich czarów jeszcze nie. Rozluźnienie jakie następuje po masażach młodych czarownic chwyta za oko nawet największego ignoranta . Panie i panowie trenerzy właściciele koni i wszyscy naturalni naturalne patrzcie i uczcie się bo takich rzeczy wasze oczy nie widziały i pewnie długo jeszcze nie zobaczą moje zresztą też . Dzisiaj kończymy drugi poziom kursu , konie są rozmasowane poustawiane i szczęśliwe , a wiedzą co się dzieje bo jak masażyści wchodzą do boksów to same ustawiają się do masażu i dość często przy tym zasypiają . Jutro trzeci poziom biomechanika – akupunktura czyli najcięższe przypadki idą pod nóż Lii a raczej pod igły.Mam nadzieje że po odlocie naczelnej czarownicy (pewnie leci na miotle ) młode wiedźmy będą kontynuowały naukę białej magi z pożytkiem dla swoich koni .W kursie udział bierze też jeden czarnoksiężnik Tomasz Henryk Portier. WOŹNY HOGWARDZKI |
| DZIWNY GATUNEK |
Wtorek 2011-09-06 Masażami jesień się zaczyna . Masażystki od rana dopadły do koni niczym zgłodniałe wilki do ofiary , do obiadu trzy grupy koni zażywały relaksu pod czujnym okiem Lee .Na popołudnie zaplanowane są kolejne grupy koni tym razem do streczingu , dziewczyny uczą się rozpoznawać problemy związane z biomechaniką koni na podstawie ruchu , a przyznać trzeba że zaparte te baby okrutnie . Kobieta to jednak dziwny wynalazek , jak mnie bolą plecy to za skarby świata nie idzie doprosić się o masaż a teraz ręce im mdleją a nie popuszczą za cholerę od taki to gatunek . |
| LEE na Ranczo |
Poniedziałek 2011-09-05
Pierwszy dzień kursu z LEE HOLLEN rozpoczął się od wykładów teoretycznych , od samego rana adepci sztuki masażu i streczingu uczyli się rozpoznawania wszystkich części ciała konia które mają być masowane i rozciągane. Po obiedzie ekipa masażystów wzięła się ostro do roboty. Pod okiem LEE w grupach dwuosobowych rozpoczęli naukę masażu i streczingu. Nasze konie są w niebo wzięte bo po sezonie wakacyjnym nic lepszego im się przytrafić nie mogło. Woźny sam kombinuje jak by się podstawić bo krzyż mu trochę doskwiera . Dziś do godziny osiemnastej będą masowane dwie grupy koni a to dopiero pierwszy dzień kursu . Łącznie przewidziane są trzy stopnie wtajemniczenia wiec do końca tygodnia będzie co robić . Życzę relaksu i rozluźnienia Woźny Kopecki. |
| LATO LATO I PO ..... |
Lato lato i po lecie, trochę szkoda bo niby było a jakby go nie było , słońca jak na lekarstwo , lipiec jakby wodogrzmotem znaczony sierpień nie wiele lepszy to i zapasy na zimę liche większość trzeba będzie dokupić, niby kryzys nas omija lecz siła nabywcza złotówki maleje . No cóż nie takie oblężenie trzeba było nie jeden raz przetrwać, to i teraz się przetrzyma. Za to mam nadzieje na złotą polską jesień bo czas to rajdowy i wiele podjazdów jest zaplanowanych. Jeszcze we wrześniu chcielibyśmy odwiedzić Krzysia Czarnote na zaścianku bo dawno żeśmy się nie widzieli to i tęskno woźnemu a i spraw wiele jest do omówienia i miodu beczułkę trzeba by przy tym rozebrać. Termin kursu na ranczo ustalić i szkolenia dla młodych adeptów uczynić. Planowany jest też wyjazd na mazury, konno – rybny dwutygodniowy wypad wypoczynkowy. A poza tym kilka całodziennych rajdów po okolicy a nowe przejścia na stronę celestynowską zostały odkryte to i zbadać trzeba czy aby to przyjazne Ścieszki i wróg nijakich zasadzek nie czyni. A już od przyszłego tygodnia szkolenie z LEE HOLEN czyli spa dla naszych koni a przyznać muszę że po wakacjach zabieg to dla nich zbawienny. O szkoleniu postaramy się pisać na bieżąco . |
| NOCNY SPEKTAKL |
PIĄTEK 26.Sierpien Dzisiejszej nocy epicentrum burzy znalazło się nad ranczo ,przez dwie godziny mieliśmy wspaniały spektakl z cyklu światłem hukiem i wodą . Pompy pracowały całą noc bo woda podchodziła pod stajnie . Na ujeżdżalni w nocy można było pływać kajakiem ale odwodnienie zadziałało na 100 % , o ósmej rano było prawie sucho. Tak więc inwestycja w odwodnienie terenu rancza przyniosła zamierzone efekty . I chwała Bogu bo przed nami weekend i trochę jazd jest zapisanych . Miłego wypoczynku. Woźny Kopecki. |
| POGODOWE WARIACJE |
CZWARTEK 25 SIERPNIA
Siano na łąkach a pogoda do d… nie bardzo wiadomo co będzie dalej , meteorologom coś się chyba pomieszało bo w prognozach miały być upały a tu jak widać tylko chłodzenie . Jak tak dalej pójdzie to zaczniemy sadzić ryż nie wiem tylko co na to konie, na misce ryżu nie bardzo pochodzą chociaż chińczycy całkiem dobrze sobie radzą . Połowa zbiorów w stodole ale druga moknie . Miejmy nadzieje na złotą polską jesień to przynajmniej trochę pojeździmy terenowo , nie wiem jak was ale mnie już nosi . Jakoś nie mogę patrzeć w strone ujeżdżalni przesyt jakiś czy coś . Jeszcze trzy dni i koniec ostatniego kursu jak mam być szczery to już liczę godziny , bo potem tydzień spokoju a piątego przyjeżdża LEE i odnowa gonitwa ale to tylko tydzień , a później dla relaksu malowanie stajni tak w ramach wypoczynku i taka to robota . Pozdrawiam Woźny Kopecki . |
| PÓŁMETEK |
Sobota 20 sierpnia 2011
Właśnie jesteśmy na półmetku ostatniego kursu i z tego co widać cała czternasto osobowa obsada zostanie dopuszczona do egzaminów na odznaki . Dzieciaki są świetnie przygotowane tak teoretycznie jak i praktycznie , większość z nich zaliczyła rajdy turystyczne po naszym regionie . Może jeszcze nie czas na podsumowanie ale musze przyznać że tegoroczne wakacje mile nas zaskoczyły choć pogoda dała się we znaki bo sianokosy dopiero rozpoczęte a już dawno po dożynkach , ot taki urodzaj .Mam nadzieje że uda się wszystko dość szybko zebrać bo czas zacząć planować jesienne wyprawy konne , a jest gdzie jeździć po naszym kraju , ale o planach innym razem . |
| ZAKUPY WOŹNEGO |
Właśnie dzisiaj woźny zakupił przyczepę do przewozu koni , tak więc jeśli chodzi o transport to znowu jesteśmy mobilni . Przez parę miesięcy korzystaliśmy z przyczepy naszego gospodarza za co serdecznie dziękujemy . Od dzisiaj dysponujemy własną Westfalią .
|
| KRESY NA MAZOWSZU |
W niedzielę zakończyliśmy siedmiodniowy kurs zorganizowany wspólnie ze znajomymi z kresów dla ósemki dzieciaków z Hrubieszowa . Troje z nich pomyślnie zaliczyło egzamin na odznakę P.Z.J . jeżdżę konno , dla przyszłych olimpijczyków . Teraz mamy tydzień wytchnienia a potem jeszcze jeden dwutygodniowy kursik i po wakacjach . Mazowsze już po dożynkach , chociaż jeszcze żniw nie było ale co zrobić taki rok. Zboża w polach gniją siano nie zebrane o wjechaniu na łąki nie ma co marzyć a ceny szybują niczym orły szukające zdobyczy . Zanosi się na to że będziemy sprowadzać płody rolne z małopolski bo tam jeszcze coś nie coś udało się zebrać . |
| DZIKA WODA TRZECIA DOBA ŻYCIA |
![]() |
| NARODZINY DZIKIEJWODY |
Tegoroczny lipiec był bardzo barowy woda lała się strumieniami . W kopkach nie było dnia bez deszczu , Świder straszy wysoką wodą i podmywa okoliczne pola. W ranczo także powitaliśmy wodę a ściślej mówiąc DZIKĄWODE . 29 lipca przyszła na świat DZIKAWODA córa MĄCIWODY króla krainy kuhailana i DORMEZY ukochanej klaczy Woźnego . |
| OLIMPIJCZYCY |
Jesteśmy prawie na półmetku drugiego kursu tym razem zawitał do nas narybek jeździecki , połowa dzieciaków nie widziała konia z bliska chyba że na westernie a o jeździe już nie wspomnę , więc zaczęliśmy niestety od lonży , mało atrakcyjna praca z naszego punktu widzenia . Bogu dzięki po tygodniu dzieciaki jeżdżą już w zastępie , lada dzień zaczniemy pierwsze galopy . Czasu pozostało niewiele bo za tydzień egzamin na odznaki . Zaprosiliśmy na egzamin naszą koleżankę która jest instruktorem i sędzią Polskiego Związku Jeździeckiego i przeprowadzi wspomniane egzaminy a także wyda naszym młodym jeźdźca legitymacje i odznaki . Kto wie może dochowamy się przyszłych olimpijczyków. A jest taka nadzieja skoro do jazdy konnej garną się już siedmiolatki , a może uda się zaszczepić w nich miłość do Polskich korzeni jeździeckich i staropolskich obyczajów , ktoś przecież musi kontynuować tradycję gdy nas zabraknie. |
| WYPRAWY WOŹNEGO |
Po pierwszym dwutygodniowym kursie nadeszła chwila wytchnienia , nie zbyt długa bo za tydzień znowu się zacznie . Dzieciaki były rewelacyjne , prawie wszyscy zdobyli pierwsze odznaki jeździeckie , ulubienicą kursu została mała Majeczka, która po dwóch tygodniach nauki sama galopowała i to na nie najłatwiejszych koniach , i będzie uczestniczyła w następnym kursie. Oby takie perełki zdarzały się częściej . A w tak zwanym między czasie wybraliśmy się z Anią w odwiedziny na stare śmieci w nasze polskie góry . Zawitaliśmy do Białki Tatrzańskiej gdzie spotkaliśmy się z naszym starym pracodawcą w karczmie u hramca i próbowaliśmy pizzy z pieca opalanego specjalnym drzewem , a musze powiedzieć że w Warszawie takiej pizzy jeszcze nie jadłem . Odwiedziliśmy Bukowinę pływaliśmy statkiem wycieczkowym po jeziorze czorsztyńskim zwiedziliśmy zamek w Nidzicy a wieczorem wybraliśmy się na spacer wzdłuż rzeki Białki, która to co roku zmienia swoje koryto wchodząc coraz bardziej na tereny użytkowe . Mimo tego że mieliśmy tylko trzy dni odwiedziliśmy jeszcze Kraków z którego wyruszyliśmy do Tarnowa a z Tarnowa do Białki zaliczając po drodze zaporę wodną na Dunajcu w Czchowie i w Rożnowie w którym to spędziłem najpiękniejsze lata swojego dzieciństwa. I tu niestety bardzo się zawiodłem bo jako dzieciak , z racji tego że mój tato pracował na zaporze bywałem tam co roku. Miejsce to tętniło życiem turystycznym, domki i pola namiotowe pękały w szwach a biznes miejscowy opierał się tylko i wyłącznie na przyjezdnych , niestety dzisiaj jest to wymarłe miejsce gdzie turysty można szukać ze świecą w ręku . Na stołówce która żywiła kiedyś setki turystów podając im wyśmienite śniadania obiady i kolacje wisi kartka wstęp wzbroniony budynek grozi zawaleniem , na zaporze też nie ma czego szukać bo bary i wypożyczalnie sprzętu pływającego zamknięte , a na jeziorze żaglówkę można spotkać tak często pewnie jak i rybę chociaż jak nie ma turystyki to może chociaż natura na tym zyskała , bo tak to już jest ze tam gdzie człowiek nie zagląda tam natura radzi sobie całkiem nieźle. Jedną z największych atrakcji Rożnowa był most wiszący który łączył tabaszową z centrum kultury czyli sklepem GS dzisiaj to połączenie już nie istnieje a miejscowa ludność z Tabaszoej musi przechodzić przez Dunajec żeby zrobić zakupy a robi to tylko dzięki uprzejmości pracowników zapory którzy dwa razy w tygodniu w miarę możliwości nie puszczają wody przez kilka godzin o czym opowiadała nam sklepowa z G.S No cóż trudno dziwić się miejscowej ludności że tęskni za czasami gdzie naszą ojczyzną rządził Edward Gierek a ośrodki wczasowe naszych kopalni były oblegane przez hajerów przodowych czy jak oni się tam zwali . Natomiast naj większą ciekawostką w dzisiejszych czasach są w górach potrawy regionalne. Odwiedzając kilka miejscowości chcieliśmy spróbować tak zachwalanej kwaśnicy niestety w górach dzisiaj królują hamburgery, kebaby, pizza a zapewne w niedługim czasie pojawią się bary suszi . No cóż jak mówią w kabaretach klient nasz pan . Tak więc po powrocie do domu uwarzyłem wspomnianą kwaśnice na boczku i wędzonce i o dziwo wszystkim smakowała , jak by kto miał ochotę to podam przepis, na kebab niestety nie znam. WOŹNY KOPECKI |
| PIERWSZE ODZNAKI PZJ |
Wakacje w pełni a więc zaczęło się wakacyjne kursowanie , na pierwszym kursie mamy dwanaście osób i możecie mi wierzyć jest co robić biorąc pod uwagę że każdy kurs będzie zakończony egzaminem na pierwsza z odznak PZJ ,, Jeżdżę konno jadę na olimpiadę ,, .W sobotę przed pożegnalnym ogniskiem przy udziale licencjonowanego szkoleniowca i egzaminatora PZJ –tu odbędzie się próba ujeżdżenia a potem kilka podstawowych pytań teoretycznych, ognisko z rodzicami i wręczenie odznak i legitymacji . Jak zawsze życzymy naszym kursantom sukcesów. |
| LEE HOLLEN NA RANCZO |
Przez dwa dni mieliśmy przyjemność podejmować na ranczo wspaniałego gościa . Ale od początku . Ania pojechała na kurs organizowany w kuźni nowowiejskiej przez Stowarzyszenie hipologiczne PRO HIPIKO BONO o tematyce –Zastosowanie Metod Fizjoterapeutycznych w Treningu i Rehabilitacji Koni . BIOMECHANIKA JEŹDZIECTWA prowadzonego przez LEE HOLEN . Z racji braku czasu Ania uczestniczyła tylko w pierwszym stopniu tego kursu razem ze swoim koniem Efendim ,
|
| WAKACYJNA PRZYGODA |
Zbliżają się wakacyjne wyjazdy, jest rzeczą oczywistą że każdy koniarz podczas wakacyjnego wypoczynku szuka w okolicy stajni na której można pojeździć a najlepiej wyjechać w teren , niestety nie zawsze ośrodki jakie znajdują się w okolicy spełniają jakiekolwiek normy , a to za sprawą okresowości swojego działania . Tak więc w miejscowościach które działają tylko sezonowo z racji rachunku ekonomicznego co jest zrozumiałe ośrodki całoroczne nie mają prawa bytu . Odbywa się to mniej więcej tak , początkiem czerwca kupowane są konie przeważnie nie zajeżdżone , bo kto sprzedaje na początku sezonu konie które zarabiają na siebie , po czym na szybkiego są zajeżdżane przez ludzi nie koniecznie znających się na swoim fachu . Dobry instruktor czy tez koniarz przeważnie ma pracę całoroczną . I po miesiącu pracy idą pod klienta nie chce nawet myśleć co się z nimi dzieje po wakacjach . Zwróćmy więc uwagę podczas wakacyjnych wypadów na to w jakim ośrodku zamierzamy pojeździć byśmy cali i zdrowi powrócili do macierzystych stajni . Życzę dobrego wypoczynku i wielu bezpiecznych terenów. WOŹNY KOPECKI |
| TĘSKNOTA ZA WOLNOŚCIĄ |
16 MAJ PONIEDZIAŁEK
Poniedziałek na stajni to piękny dzień a dlaczego piękny bo wolny , normalnie to w ten dzień karmimy konie wypuszczamy na wybiegi i przy zamkniętej bramie delektujemy się ciszą i spokojem bez naszych ukochanych klientów . Ten jednak poniedziałek był wyjątkowy a to za sprawą kilku rzeczy które się wydarzyły . Z samego rana odwieźliśmy z Anią teściową która wyjechała dzisiaj szczęśliwie po dwutygodniowych odwiedzinach za które babci bardzo dziękujemy , a że Kuba bardzo rozpacza po wyjeździe babci zabraliśmy go do zoo. Większość z nas kiedyś była w zoo jak przypuszczam a to za sprawą rodziców a to za sprawą szkoły chodziliśmy i podziwialiśmy zwierzaki jakie tam mieszkają . I niby wszystko jest ok. Zwierzaki leniwie pozują do pamiątkowych fotek , przed większością klatek znajdują się tabliczki z nazwą instytucji lub imieniem sponsora który adoptował jakiegoś mieszkańca zoo. Dzieciaki z zachwytem oglądają lwy tygrysy słonie i wiele innych zwierząt , ja natomiast zatrzymałem się przed klatką wilka , piękny to i wolny mieszkaniec lasów , w klatce jednak jego majestat zostaje sprowadzony do roli obiektu biegającego nerwowo z jednego końca ogrodzenia na drugi . Oczywiście zdaję sobie sprawe z tego że takie instytucje jak ogrody zoologiczne muszą istnieć , bo gdzie moglibyśmy zobaczyć stworzenia które za sprawą człowieka prawie całkowicie zniknęły z naszej planety . A mimo to pozostaje żal i łza się w oku kręci jak patrzę na tego wilka a żal za wolnością serce rozrywa i jakbym czuł ten ból prawie fizycznie. Będę myślami razem z nim jak będę pędził na mojej ukochanej Rudej przez pola i lasy wdychając w nozdrza zapach wolności w myśl przysłowia że lepszy kąsek na wolności niż frykasy w niewoli . |
| DZIKIE BABY DZIKIE KONIE |
![]() |
| KIEDY MAIŁ SIĘ MAJ |
Kopki 2011-05-08 Srogą majową zimę mamy już za sobą , sobota jeszcze przywitała nas przelotnymi opadami ale za to niedziela rewelka słońce słońce i słonecznie . Właśnie w TV prognoza na 16 dni temperatury od 23 do 27a nawet 28 stopni. I oto chodzi , tereny majowe są piękne bo wszystko budzi się do życia . Zapraszam na weekendowe konne spacery po naszych okolicach |
| TO SĄ TE DZIKIE KONIE |
![]() |
| MAJÓWKA Z SIENKIEWICZEM |
RAJD SZLAKIEM HENRYKA SIENKIEWICZA
26 –29 maja 2001
W ostatni majowy weekend planujemy wyprawę do korzeni Trylogii. Bo trzeba Wam wiedzieć, było to tak: W 1880 roku Sienkiewicz dwukrotnie gościł na Działach Grabowieckich, w uroczej siedzibie rodowej znanego malarza Władysława Czachórskiego w Grabowczyku. Panowie, w trakcie konnych wypraw dotarli na słynne już dzisiaj Wały w miejscowości Gliniska, gdzie w trakcie popasu, nasz przyszły noblista, zauroczony klimatem i przyrodą Kresów, zaczął szkicować sceny oblężenia Zbaraża do „Ogniem i mieczem”. Zapraszamy na rajd, którego trasa będzie wiodła w miejsca gdzie 131 lat temu rodziła się Trylogia. Odwiedzimy Grabowczyk, urocze okolice Dańczypola, dwa rezerwaty susła perełkowanego i oczywiście same Wały na Gliniskach. Zaproszenie przesłane przez Krzysia Czarnote . Niewiem jak wy ale Ja napewno jadę . Kiedyś pisałem Wam o Gliniskach teraz macie okazje je zobaczyć . Chętnych proszę o kontakt z nami albo z Krzysiem . WWW kraina Kuhailana. pl .
|
| WIOSENNE PODJAZDY |
Od rana trwają przygotowania do wyjazdu , pięcioosobowa ekipa wyrusza na całodzienny wypad konny .Pogoda do jazdy super nie pada nie grzeje można śmigać . Koło godziny trzynastej planowany jest popas i gril-micha przygotowana przez woźnego. |
| MAZUREK W BABOLNEJ |
Serce się raduje jak człowiek słyszy takie rzeczy , jesteśmy dumni że nasi rodacy zajmują czołowe miejsca na międzynarodowych zawodach . Jeszcze większa jest radość jak są to nasi przyjaciele . Jako stary donosiciel pragnę donieść że przyjaciel naszego rancza z czego jesteśmy dumni ,Krzysiu Czarnota wygrał gwiazdkę na Wenedzie w Babolnej . Krzysiu z całego serca dziękujemy. |
| POZDROWIENIA DLA SĄSIADA |
A może coś przyniesie . Od przybytku głowa nie boli a na starość może będzie łatwiej . Przypomniał mi się dowcip , spotykają się dwa bociany jeden z nich opowiada , latałem nad domem cały tydzień i co pyta drugi jak to co syn . Ja latałem tydzień nad plebanią i co , ano nic ale stracha mieli jak cholera.
![]() |
| POLOWANIE CIĄG DALSZY |
Klon klonem klonowany Do trzech razy sztuka jak mówią starzy górale . Za trzecim razem udało nam się zapakować klona na przyczepę i wszedł prawie od razu . Dzisiaj przywieźliśmy klona i trzy letnią klacz . Opijamy ten sukces więc jutro coś więcej napisze . Pozdrawiam Woźny . |
| URODZINY JARDZIKA |
Dzisiaj nasz Jardzik obchodzi 12 urodziny . Jest to pierwszy konik Ani którego kupiła jak miał półtorej roku. Jardek towarzyszył nam we wszystkich wyprawach , to on woził dzieciaki na wakacyjnych szkółkach jeździeckich w Białce Tatrzańskiej , przejechałem na nim drogę powrotną z Białki do Krakowa przez Strzebel Stare Wierchy gdzie wdrapywaliśmy się razem na nogach , odbył miesięczną wyprawę w świętokrzyskie nad jezioro hańcza . A potem zawitał na Mazowsze do Łomianek a teraz wypasa się na ranczo . Kochany nasz Jardziku z całego serca życzymy Ci wielu wypraw , terenów i dzikich galopów , a nader wszystko zdrowia i wielu , wielu lat razem z nami. WOŹNY Z RODZINĄ |
| DOTARLI |
| Właśnie przyszła wiadomość że Kamis szczęsliwie dojechał do Krakowa |
| SMUTNE POZEGNANIE |
Dzisiaj rano kamis wyjechał do Krakowa naszego rodzinnego miasta gdzie przeprowadziła się jego właścicielka Kasia. Życzymy Kasi wszystkiego co najlepsze i mamy nadzieje że o nas nie zapomni . Wrota naszej stajni są dla Ciebie zawsze otwarte. Czekamy na odwiedziny .
|
| NARODZINY RAJDOWCA |
RADOŚĆ W KRAINIE ZAPANOWAŁA GDYŻ BIAŁOGŁOWA PORÓD ODEBRAŁA I RZECZ SIĘ STAŁA WŁAŚNIE TAKA DOCZEKAŁ SIĘ WRESZCIE CZARNOTA ŻREBAKA WRAZ Z KASZTELANEM WZNIEŚLI KIELICHY ZACNY W NICH TRUNEK BO POWÓD NIELICHY JAK STAROPOLSKI OBYCZAJ KAŻE WZNOSIĆ JE BĘDĄ AŻ PADNĄ NA TWARZE .
|
| POLOWANIE CIĄG DALSZY |
Jak już wcześniej pisałem wyruszyliśmy z Anią zapolować na konie wolno biegające na stu hektarach terenu u naszej znajomej pani weterynarz .Jest to swoista weryfikacja naszych umiejętności i muszę przyznać że niestety nie wszystko się powiodło tak jakbyśmy chcieli . Udało się nam wyciąć ze stada cztery sztuki trzy laski i jednego faceta , laski jak to laski trochę się opierały ale po krótkim czasie dały się obłaskawić . Niestety facet okazał się prawdziwym twardzielem , po wycięciu ze stada i zagonieniu na rand pen dał nam zdrowo do wiwatu . Po około trzech godzinach dopiero pozwolił do siebie podejść i założyć kantar , po następnej godzinie odpuścił i pozwolił pooprowadzać się na lince i zaprowadzić do stajni. Niestety nasz facet nie pozwolił zapakować się do przyczepy , i to nie tylko w poniedziałek bo na drugi dzień zdania nie zmienił tak więc przywieźliśmy baby a on będzie musiał poczekać do przyszłego tygodnia . |
| ŚWIĘTO W KRAINIE |
Dzisiaj siedemnaście lat kończy król krainy kuhailana Mąciwoda . Z okazji urodzin składamy życzenia wielu lat rządów w krainie . |
| WAKACJE WAKACJE |
| W zakładce oferta podaliśmy terminy wakacyjnych kursów chętnych serdecznie zapraszamy |
| NATURALIZACJA NATURALNEGO NATURALU |
Od jakiegoś czasu zauważyłem że wszystko co dzieje się w koło koni to natural. Pracujemy z końmi nowoczesnymi naturalnymi metodami , które wymyślone zostały bez mała 400 lat temu albo jeszcze wcześniej . Sprzątamy boksy naturalnie widłami bo czym można inaczej, ale jak znam życie to jakiś oszołom wymyśli naturalne wiklinowe widełki , których dodatnia energia kosmiczna pozytywnie wpływa na stan ściółki , czyli po staremu gówna, co powoduje w dalszej kolejności elastyczność rogu kopytowego który to pozytywnie wpływa na wyniki sportowe , lub inne równie debilne historie których ostatnio nasłuchaliśmy się do bólu . Natomiast do białej gorączki doprowadza mnie akcja pod tytułem naturalne struganie , czy też werkowanie w sposób naturalny , czyli jak, zębami a może krzemieniem , a może wypuścić konie na autostrady niech pogalopują to kopyta naturalnie po asfalcie pościerają , ale cholera skąd wziąć autostrady . Kucie jest kategorycznie zabronione. Ja jestem za , pod warunkiem że ściągniemy buty i od dzisiaj zapiepszamy na piechotkę . Zobaczymy jak daleko dojdziemy, a na czele pójdą naturalni strugacze niosąc sztandary pod hasłem ; na szutry bracia i na kamienie; . Kiedyś miałem okazje przewozić konia z jednej stajni na drugą , ciekawa historia więc ją opowiem . Załadunek konia metodą naturalną czyli wejdź jak chcesz a jak nie to my poczekamy trwał około dwóch godzin , jak zaczęło robić się ciemno nie zdzierżyłem marchewkowego kijka i po staremu wziąłem uwiąz w rękę i bez jakichkolwiek problemów wprowadziłem znużonego do granic wytrzymałości konia do przyczepy. Jeszcze lepszą naturalną historie widziałem kiedyś na jednej renomowanej stajni , mianowicie jeden z młodych adeptów jazdy , z dosiadem typu dębowego klocka w naturalny sposób jeździł na oklep na arabie , naturalnie łoił konia tłustym dupskiem po nerach przez godzinę jedynie czego żałowałem to, to że nie jeździł na trenerze który stał na środku i zachwalał umiejętności klienta który jak by nie było płaci ze cztery dychy za godzine i musi naturalnie być zadowolony bo inaczej nie przyjdzie . No cóż jak wiadomo ja tego nie robie i pewnie dlatego nie ciesze się sympatią . Reasumując natural jest piękną dziedziną jeździectwa i zachęcam wszystkich całym sercem do zgłębiania tajników naturalnej pracy z końmi , naturalnego jeździectwa , żywienia a nawet wyrzucania obornika wiklinowymi widełkami, ale zastanówmy się troszkę czy aby nie za bardzo bezkrytycznie przyjmujemy to co przychodzi z zagranicy a o czym wiedzieliśmy już od dawna . Kochani zanim po raz kolejny zachłyśniemy się nowościami sięgnijmy do naszej historii , tradycji jeździeckiej , nie wspomnę już o treningu konia staropolskiego który był chlubą naszej szlachty przez dziesiątki lat aż do czasu kiedy zachodnia moda wywarła wpływy na nasze konie , lecz nie mnie o tym rozważać albowiem są mądrzejsi ode mnie i pojęcie o tym temacie mają wielkie , ale żeby po raz kolejny na naszych plecach nie ślizgali się różnego rodzaje naturalni szarlatani importowani za euro z całej europy. Po ostatnich rozmowach z Krzysiem i z Jackiem a są to ludzie od lat zgłębiający Polskie tradycje jeździeckie doszedłem do wniosku że czas poruszyć ten problem , jeśli kogoś obraziłem to naturalnie serdecznie przepraszam , co prawda nie mam kijka z marchewki ale za to mam normalną polską marchewkę, wyhodowaną na naturalnym gnoju , przez polskiego rolnika przyjeżdżającego pod sklep, na piwo naturalnie ciągnikiem za dwieście tysięcy złotych , jak zawsze jeczącego że bida jak cholera .Ze nie ma co do gara włożyć , że nic się nie opłaca i że jak tak dalej pójdzie to zablokują trasę międzynarodową i że już by tak zrobili tylko paliwo za drogie i nie ma za co na drogę wyjechać bo ostatnie grosze poszły na zacier weselny dla córki a wiadomo że buraki za grosze skupują a cukier dwa razy droższy niż u Niemca , ale to już z innej beczki . WOŹNY KOPECKI. |
| RAJDY KONNE CZYLI KONNO PRZEZ KRAJ |
W tym roku w ramach turystyki konnej mam nadzieje że przejedziemy wiele szlaków konnych które jak grzyby po deszczu pojawiają się na mapie naszego kraju . Nasz kowal Jacek Styrna który z racji zawodu i pasji przemierza stajnie i opowiada o malowniczych trasach które kuszą różnymi atrakcjami , zaopatrzył nas w książkę pt. Najpiękniejsze Szlaki Konne w Polsce i przy dobrym piwie któregoś wieczoru , snuliśmy plany rajdowe na ten sezon . Ja osobiście z całego serca polecam wszystkim jeżdżącym konno aby na początek sezonu powrócili na kresy do Krzysztofa Czarnoty i pojechali z nim na Gliniska. Ludzie -jeździłem po jurze krakowsko – częstochowskiej która jest widokowo bajeczna przejechaliśmy puszczę , kanał augustowski z jego zabytkowymi śluzami , przejechaliśmy z Anią trasę z Białki tatrzańskiej do Krakowa przez strzebel , stare wierchy na które trzeba było wdrapać się na nogach a spało się w schroniskach PTTK , razem z końmi galopowałem po plażach Bałtyku i zjeździłem wiele pięknych tras i mam nadzieje że jeszcze wiele przejadę ale jak żyje czegoś takiego jeszcze nie widziałem . Nic dziwnego że w tym to miejscu Sienkiewicz zaczynał pisać trylogie bo gdzież by indziej , powiem że miałem tą przyjemność że stanąłem na gliniskach w najzacniejszym towarzystwie Półkowników , miłośników trylogii i żywota staropolskiego wśród których to był również prawnuk Henryka Sienkiewicza Jerzy. Nie śmiem sobie nawet wyobrazić jak Gliniska wyglądają gdy wszystko w koło jest zielone , ale widok musi być wspaniały. Tak więc z całego serca polecam . A na Mazowszu jak zawsze w długi weekend majowy zapraszamy na całodzienny rajd konny po okolicach naszego powiatu. W dniach 20-22 maja wspólnie z Jackiem planujemy trzy dniowy wypad w Świętokrzyskie , wcześniej woźny odwiedzi prawdopodobnie konno swoje rodzinne miasto Tarnów tak że maj mamy wstępnie zaplanowany a co do czerwca to się jeszcze zobaczy . Ale jesień czyli wrzesień to dopiero czas przygody , w tym sezonie planujemy zobaczyć przesłynne Bieszczadzkie Anioły czyli krotko mówiąc Ścieszka huculska . A przecież to jeszcze nie wszystko bo nasi zawodnicy szykują się do amatorskich rajdów długodystansowych a więc wyjazdów będzie dużo dużo więcej . No i jeszcze wakacyjne kursy jazdy konnej , w tym sezonie planujemy trzy może cztery dwutygodniowe spotkania z młodzieżą o terminach poinformujemy już niedługo . OJ BĘDZIE GORĄCO WOŹNY KOPECKI |
| DARY NATURY |
Polowanie na dzikie konie a raczej pierwszy etap polowania zakończył się sukcesem. Wyłowiliśmy ze stada trzy klaczki dwie czteroletnie i jedną pięciolatkę , polowanie odbyło się bez większych problemów. Niby to dzikie konie ale to konie które nie zaznały żadnej krzywdy więc bez wielkich problemów udało się je wyłapać . Przypomniałem sobie przy okazji jak na westernie padł koń od indiańskiej strzały po czym kowboj na lasso złapał dzikiego mustanga po chwili go siodłał i pognał galopem prosto do salunu na wiskacza . Jakież było moje zdziwienie gdy zauważyłem że dzikie mustangi po prerii biegają podkute i to na cztery . No cóż, jak by nie było toż to amerykańskie konie jak mawiał Pawlak. Niestety klacze które udało nam się złapać nie były kute ani też werkowane , jednak są na tyle ufne że Ania już na drugi dzień podnosiła im nogi i to na hali bez żadnego uwiązu . Dwie z nich zagościły na naszej stajni a jedna czterolatka znalazła innego właściciela . W przyszłym tygodniu wyjeżdżamy znowu na polowanie tym razem po cztery wałachy. WOŻNY KOPECKI |
| Relacja z otwarcia ATAMANÓWKI |
| Fotorelacje z otwarcia Atamanówki można obejrzeć na You Tube - Kraina Kuhailana |
| ATAMAN - NÓWKA |
Na kresy Panowie Bracia na kresy . Już w najbliższą sobotę zaplanował Ataman uroczyste otwarcie Atamanówki , jak sama nazwa wskazuje jest to miejsce kontemplacji atamana a także spotkań biesiadnych po których to Ataman jest jak nówka stąd właśnie ataman-nówka. Otwarcie będzie huczne rozpocznie się tradycyjnym rajdem a zakończy uroczystą kolacją albo jak mawiają na kresach staropolską biesiadą . Goście zacni zostali zaproszeni a tak się złożyło że i woźny rozkaz przyjazdu dostał , tak więc pozostaje kulbaczyć i na kresy wyruszać bo inaczej się nie godzi . Więcej wieści o tym wielkim wydarzeniu znajdziecie na stronie Atamana. Bywajcie. |
| WOLNE CHOWY |
Wolne chowy Jak wcześniej pisałem przyjechali do nas przyjaciele prosto z kresów. Jednym z powodów ich wizyty był wspólny wyjazd do znajomych u których żyją konie wolnego chowu . Na stu hektarach wolno biega stado 28 koni. Młodzież przeznaczona jest do sprzedaży a jest, w czym wybierać z pośród cztero, pięcio, i sześcio latków wybraliśmy wstępnie około sześciu sztuk. Wyzwanie jest prawdziwie traperskie ponieważ konie te są pół dzikie . Zaczniemy więc od budowy okrągłego lonżownika do którego będziemy pojedynczo wycinać ze stada wybrane konie Tak więc przyszły tydzień stoi pod znakiem Montiego Robertsa i będzie swoistym egzaminem naszych umiejętności . A co do koni to życzę każdemu użytkownikowi takich koni mocne zdrowe wysmagane wiatrem i wypalone słońcem, wygryzione przez meszkę i komary , konie do pracy na wiele lat jedyny warunek to taki aby nie zamknąć ich w sterylnych stajniach gdzie codziennie sprzątaczka wyciera kurze a dumni właściciele raz w tygodniu zajeżdżają swoimi wypasionymi brykami i zabierają konie z boksów na godzinną jazdę na hali pod okiem równie wypasionego w uprawnienia instruktora |
| GOŚCIE GOŚCIE II TO ZNACZY DWOJE |
W sobote na majdan naszego rancza zjadą zacni goście i zaszczycą nas swoją obecnością przez kilka dni a to za sprawą woźnego któren to w swej zawiłej naturze czynienia dobra wszem i wobec prubuje połączyc dwa w jedno czyli tych co mają i tych co chcą mieć a o szczegółach i rezultatach poinformuje już niedługo a narazie niech was ciekawość zżera. |
| CIĘŻKIE TERMINY WOŹNEGO |
| NO I CO NIEDOWIARKI JAK BY NIE PATRZĄC WŁAŚNIE MIJA DWA MIESIĄCEC JAK WOŹNY NIE PALI |
| KRESOWE WĘDRÓWKI WOŹNEGO |
| Dawno nic nie pisałem , a to dlatego że za sprawą naszych koni w rozjazdach bywałem .Granice wschodnią w wielkiej części za końmi zjeździłem a na majdan kobyły przywiozłem. Z Kłajpedy razem ze złotowłosą Anią przyciągnwliśmy Liszkę którą złotowłosa zakupiła . A już tydzień później komunikiem ciągneliśmy pod Hrubieszów skąd od naszych przyjaciół przywiozłem Celeste którą właśnie testuje Ania albo li Celesta Anie bo jak mniemam, to obie równie zawzięte, ale jak muwi mój kolega baba to inny gatunek i ciężko się z nim nie zgodzić. A ze spraw bieżących to Dormeza jest źrebna , termin ma koniec lipca a sprawcą tego cudu natury jest przesławny monciu za co wielkie dzięki składamy krainie mając nadzieje że Krzysiu przyjmie młodego monciaka na wychowanie bo gdzie jek nie w krainie ma się wychowywać narybek rajdowy |
| WYPRAWA DO KŁAJPEDY |
| W sobote razem z rudowłosą Anią wybraliśmy się na wycieczkę , pod wschodnią granice najjaśniejszej , do znajomych Ani , a po co, a po konia . Droga fatalna do Augustowa jeszcze jako tako ale dalej makabra ,żadnej piaskarki , za Suwałkami natomiast biało drogi nie widać , całe szczęście że pojechaliśmy jeepem bo bez dodatkowych napędów była by lipa . Na miejscu w Kłajpedzie przywitali nas znajomi rudej , dogadali sprawe , więc zapakowaliśmy liszke do przyczepy i w trase powrotną wyruszyliśmy koło 14.30.No i co ano służby drogowe spisały się na medal , czarny asfalt towarzyszył nam aż do Kopek . Tak więc liszka zamieszkała na ranczo . |
| WIOSNA PANIE SIERŻANCIE |
| Byłem dzisiaj w terenie i co ano wiosna panie wiosna cieplejszy wieje wiatr śniegu nigdzie nie widać , sarny po lesie biegają ogryzając co się da do okoła okoliczni rolnicy rozpoczeli sezon piwny pod miejscowym gs-em . Tak więc panie bracie wiosna być musi bo jakrze inaczej . Jedynym minusem jest fakt że wszędzie mokro i uwarzać trzeba na ścięgna i podkowy ale tak jest co roku . Natomiast nasze ogiery już czują wole bożą i chormony dają znać o sobie , tylko pozazdrościć . |
| CZUŁE SŁÓWKA |
| Od czasu jak na naszej stronie ukazała się informacja o wizycie inspektorów weterynarii otrzymujemy wiele telefonów z dobrym słowem za które serdecznie dziękujemy . Tak to czasem bywa że nie przemyślanym czynem czasem można zrobić więcej krzywdy niż dobrego . Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło , tak też się stało w tym wypadku . Kontrola wypadła znakomicie więc czujemy się dumni a zainteresowanie naszych klientów świadczy tylko o tym że ranczo ma wiernych przyjaciół za co jeszcze raz dziękuje. .Pozdrawiam Woźny Kopecki. |
| NIEZAPOWIEDZIANA WIZYTA |
| W piątek na stajnie z niezapowiedzianą wizytą zawitali inspektorzy weterynarii z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Otwocku . Kontroli lekarzy weterynarii poddane zostały zarówno nasze konie jak i wielkość i czystość boksów , ilość i sposób magazynowania paszy dla naszych zwierząt . Jeżeli chodzi o nasze konie to miło było usłyszeć z ust inspektorów slowa że konie są w idealnej kondycji zarówno fizycznej jak i psychicznej a boksy w ktorych mieszkają spełniają wszystkie normy i tak dla klaczy ze źrebakiem norma przewiduje 12 metrów kw. a u nas jest 42 metry kw , dla koni dorosłych 9 metrów u nas jest minimum 12,5 merta. Sprawdzone zostały także paszporty naszych koni pod względem odrobaczania i szczepień , książeczki zdrowia i szczepienia naszych psów . Miłym zaskoczeniem dla inspektorów była nasza paszarka w której znajdują się oprócz owsa różne suplementy diety takie jak mikro-elementy , olej lniany otręby czy też jęczmień dla koni sportowych jak i gotowe pasze dla sportowców , juniorów , seniorów, czy klaczy źrebnych bo i takie u nas są ale o tym innym razem. Jedynym koniem który był chudy był CELT co spowodowane było rekonwalescencją po złamaniu nogi i przymusowym postoju w boksie a według zaleceń lekarskich musiał dostawać wyłącznie dawki bytowe co jest zrozumiałe . Z protokołu jaki został zpisany wynika iż żadnych uchybień tak jeżeli chodzi o konie jak i warunki bytowe naszych zwierząt nie stwierdzono . A co do powodu wizyty inspektoratu na naszej stajni był on spowodowany donosem jaki wpłynoł do Powiatowego inspektoratu weterynaryjnego w Otwocku o przemęczaniu naszych koni ciężką pracą i słabej kondycji fizycznej . Wszystkich serdecznie zapraszam na naszą stajnie a jezeli ktoś ma jakieś uwagi chętnie ich wysluchamy . Nikt nie jest najmądrzejszy i czasem rady koniarzy są bezcenne za wszystkie serdecznie dziękujemy . Natomiast naszej koleżance z którą musieliśmy się porzegnać bardzo dzięjkujemy za troskę o nasze zwierzaki i życzymuy wszystkiego dobrego na nowej stajni , mając nadzieje iż sprosta ona wszelkim oczekiwaniom . Z pozdrowieniami WOŹNY KOPECKI . |
| NA HALE |
| CO TAM JUTRO JUŻ JEST GOTOWE |
| KŁADZIEMY PODŁOŻE NA HALI |
| JUTRO BĘDZIE PODŁOŻE GOTOWE |
| NOWA ZAKŁADKA |
W zakładce oferta zamieszczamy propozycje naszych koni które zostają wystawione do sprzedaży |
| KRESOWE TĘSKNOTY CZYLI NA RAJD DO CZARNOTY |
| Dzisiaj rano przeczytałem na stronie Atamana o warunkach jeździeckich w kresowej krainie . Po krótkiej telekonferencji (my też korzystamy z techniki ) doszliśmy do wniosku że coś trzeba wymyślić mądrego to znaczy rajdowego. I tak planujemy coby kole 11-tego lutego palnąć coś trzydniowego , więc zapraszam kolego do przeżycia czegoś fajnego rajdowo-kresowego a zabiorę każdego do wyjazdu chętnego z miodem grzanym obeznanego a na miejscu przekonacie się dlaczego. A więc do miłego. |
| NOWE PODŁOŻE |
| W środę będziemy kładli nowe podłoże na hali , także przyszły weekend będzie już skokowy. A póki co jest jeszcze tylko terenowo. Ale nie jest źle aura jest łaskawa śniegu dosypało mróz niewielki a więc na stoki to znaczy na koń bracia i siostry na koń i w teren , hasać do woli . |
| SZANSE SĄ |
| Wczoraj zostałem zmuszony przez Anie do wyrównania hali , nie takie to proste bo mokro traktor się zapada chciał nie chciał trzeba to zrobić koniem . Jak na nowoczesną stajnie przystało żaden koń nie chodzi w zaprzęgu a Rafał ciągnąć bron nie chce za skarby świata , stwierdził że muła nie da z siebie zrobić . Trzeba jakiegoś konia przygotować , jak wiadomo najspokojniejszy ma zawsze przesrane więc padło na Kaje . Najpierw oponka przez pół godzinki i konik gotowy do pracy , chwila przerwy i na hale , po godzince hala jest ok.Pompy pracują całą dobę więc SZANSE SĄ że już w sobotę hala będzie gotowa do jazdy . |
| UPRZEJMIE DONOSZĘ |
| UPRZEJMIE DONOSZĘ IŻ W ZWIĄZKU Z TYM ŻE NASZA STRONA OTWIERAŁA SIĘ BARDZO BARDZO ALE TO BARDZO WOLNO ZMUSZONY BYŁEM USUNĄĆ ZDJĘCIA ZE STRONY STARTOWEJ. DONIEŚĆ TEŻ MUSZE ŻE W ZWIĄZKU Z TYM ZACIĄGNIEMY NASZEGO MAGIKA OD STRONKI DO WPROWADZENIA KILKU ZMIAN I ZDJĘCIA ZNOWU BĘDĄ DOSTĘPNE. NO TOM DONIÓSŁ . |
| MELDUNEK Z PODJAZDU PUŁKOWNIKA WOJCIECHA |
| Krążyły po okolicy wieści jakoby jakowyś grasanci albo zgoła ordyńcy na multańskiej stronie się pojawili . Tedy ja przez świder się przeprawiwszy ruszyłem w podjazd na południe i aż do Kruszuwca dotarłem . Tam jawnym się stało że to nie żadne kupy swawolne ale bracia Soszka po kozacku pohulawszy tumult uczynili. Ja im tedy grzecznie przy piwie gwałtów zaprzestać nakazawszy na naszą stronę powróciłem . Melduje że granica od południa spokojna. PUŁKOWNIK WOJCIECH K. |
| Pułkownik Wojciech - pierwszy z prawej |
![]() |
| BIAŁO I MOKRO |
| Niestety podczas roztopów nas potężnie zalało i jak dotąd nie udało się pozbyć nadmiaru wody , mimo tego że pompy cały czas pracują. Z tego powodu nie odbyły się warsztaty które zostały przeniesione na bliżej nie określony termin.Planujemy podnieś podłoże na hali jak tylko pogoda nam na to pozwoli czyli jak troszke zmrozi żeby dało się wjechać na hale koparką. W tej chwili jeździmy na zewnątrz i w tereny, bogu dzięki dosypało śniegu to da się jeździć po lesie.W sobotę wyjechał od nas kowal tak więc konie na podkładkach śnieżnych to można pomykać ile wlezie. |
| CIĘŻKIE TERMINY WOŹNEGO |
| Ciężkie terminy nastały na woźnego kopeckiego pułkownik Wąsek któren w sztukach medycznych biegłym jest i nadciśnienie woźnego leczy srogim wzrokiem spojrzawszy rozkaz wydał co następuje. Tytoniu zażywać srogo zabraniam bo nie dość żeś waść gorączka to żyły masz pozatykane co hulaszcze życie sprawiło. Ryby i drób jedynie spożywać możesz czerwonym winem co nie co popijać a o dziczyźnie nie zapominaj. Innego mięsiwa do gęby brać się nie wasz bo to syf paskudny jedynie dla pogrążenia wroga w zagrodach chowany. Ruchu waćpan za to podwójną miarę zażywać musisz , więc na koń wsiadaj a na pogode się nie oglądaj i w podjazdy wyruszaj , wroga gromić bo to i dla ojczyzny zasługa a dla waszmości jedyne lekarstwo, Takie to termina na Woźnego nastały rad nie rad rozkazu słuchać trzeba a że ciężka to rzecz to najlepiej wiedzą na majdanie bo nerw jest okrutny i nie jednemu się dostanie. |
| KOLEJOWE OPÓŹNIENIA |
Z PRZYCZYN OD NAS NIE ZALEŻNYCH WARSZTATY ZOSTAŁY PRZENIESIONE NA DZIEŃ 22,23 STYCZEŃ ZA OPÓŹNIENIE SERDECZNIE PRZEPRASZAMY |
| STARY ŻEGNAMY NOWY WITAMY |
| Dość hucznie pożegnaliśmy stary rok . Stypa trwała dwa dni jako że stary rok był zacny i działo się dość dużo , to też i pożegnanie musiało być z klasą. Zakończyliśmy więc GO tradycyjnym nocnym terenem z postojem na kielicha u znajomych, a potem biesiada staropolska do białego rana. Nowy rok przywitaliśmy takoż samą biesiadą co by gorszy nie był a może i lepszy się okazał. Jak myślicie że czas swiąteczny za nami i czas brać się do ciężkiej pracy to nic bardziej błędnego bo już w ten wekend odbędą się na ranczo Warsztaty z Krzysiem Czarnotą a w sobotę, wieczór autorski tak więc biesiady ciąg dalszy i tak do końca karnawału. |
| BOŻE NARODZENIE NA RANCZO |
| OD SAMEGO RANA DOSTAJEMY DZISIAJ ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA I MOC PREZENTÓW ZA KTÓRE SERDECZNIE DZIĘKUJEMY. ZA CHWILE SIADAMY DO KOLACJI WIGILIJNEJ A NASZE SERCA SĄ RAZEM Z NASZYMI PRZYJACIÓŁMI . I ZAPEWNE JAK CO ROKU OKOŁO DZIESIĄTEJ WIECZOREM PRZYJADĄ NA STAJNIE NASI PRZYJACIELE POSŁUCHAĆ CO W WIGILIJNĄ NOC MAJĄ DO POWIEDZENIA NASI CZWORONOŻNI BRACIA. A WIĘC ZDROWYCH I POGODNYCH ŚWIĄT. |
| Panie bo się nie opłaca |
| Krew mnie zalewa jak słyszę że nic się nie opłaca. W tamtym roku ceny siana, słomy, owsa nie były jakoś bardzo wygórowane, siano 300 zł. za tone słoma 200, owies 300 do 320. Jak rozmawiałem z rolnikami to każdy mówił panie za co tu robić , dokładam do tego. Może i racja ja też zbieram siano wychodzi jakieś 100 zł. za tone jest to koszt całkowity razem z dzierżawą łąk . Mi się opłaca rolnikom nie, ale może ja jakiś inny jestem. W tym roku ceny poszybowały jak orły w górę , siano 400 jest ok. za to słoma 450 jak długo prowadzę stajnie jeszcze tak nie było żeby słoma była droższa od siana. Owies na targu 700 zł. za tone, a więc ponad sto procent drożej, jestem w stanie to zrozumieć rolnik musi zarobić nikt za darmo nie pracuje. Ale jak jadę po owies czy siano, słomę i słyszę panie to się nie opłaca nie ma za co robić to mnie normalnie krew zalewa. Jak się nic nie opłaca to się kuna chłopie połóż na leżaczku do góry brzuszkiem i leż. Żona obiadek poda chłodny browarek przyniesie dzieci na borówki do lasu pójdą agencja dotacje wypłaci,i jakoś będzie, nie wiem tylko jak długo. Z całego serca życzę wszystkim rolnikom wszelkiego dobra w nowym roku wysokich plonów i dużych dotacji unijnych i oczywiście chłodnego browarka. |
| ZIMOWE PODJAZDY WOŻNEGO |
| Pogoda rewelacyjna -8 na zewnątrz sypie śnieg konie w formie więc nie pozostaje nic innego jak wyjechać w podjazd. W samo południe sześcio osobową kompanią wyruszamy w kilku godzinny teren, sprawdzić czy jakoby jakieś kupy swawolne po okolicy nie grasują i czy w zaprzyjaźnionej stajni Soszka Braders miody gorące podają |
| ŚWIĘTA ŚWIĘTA |
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkim klientom naszej stajni składamy serdeczne życzenia szczęścia zdrowia i wielu wielu godzin w siodle . ANIA I PIOTR |
| RAJDOWY STYCZEŃ NA KRESACH |
| Dzisiaj z rana obie ręce atamana nakreśliły plan działania na styczniowe rajdowanie więc zapraszam panów panie w ramach kresowej tęsknoty na strone Krzysia Czarnoty www.krainakuhailana.pl zakładka zaściankowe wieści |
| WARSZTATY |
| STYCZNIOWE WARSZTATY Z KRZYSZTOFEM CZARNOTĄ INFO W ZAKŁADCE OFERTA |
| ZIMA NA RANCZO |
| Zimno biało mrozi dmucha ot zimowa zawierucha Jak co roku przygotowaliśmy ciekawą ofertę dla naszych gości Grudzień przywitał nas piękną zimową szatą, lasy zasypane śniegiem to i tereny zimowe rewelacyjne, dukty leśne jeszcze dziewicze nie zamarznięte to też jest gdzie pojeździć. A po terenach herbatka przy kominku i miłe koniarzy rozmowy, a że często wspomnienia wracają na kresy to razem z Krzysiem postanowiliśmy postanowiliśmy zorganizować w styczniu zimowe rajdy kresowe. Za to na początku stycznia będziemy gościć ATAMANA na naszym ranczo na WARSZTATACH PRZYJAZNEGO JEŹDZIECTWA przewidziany jest też wieczór autorski . Ale to styczeń natomiast jeszcze w grudniu mamy przecież sylwestra i jak co roku będzie zabawa sylwestrowa dla naszych przyjaciół |
| WYPOCINY WOŹNEGO KOPECKIEGO |
| Grudniowy wieczór zimno jak cholera konie nakarmione stajnie pozamykane , siedze w domu i jakoś spać nie moge bo to człowiek do ruchu przywykły a w taką pogodę to w domu się siedzi i nic nie robi to i zasnąć ciężko a w TV nie bardzo jest na co popatrzeć. W zimie gdy czasu jest więcej zazwyczaj zaczyna się okres czytania książek a że czas świąteczny sięgam po Wigilie Polskie i opowiadanie Krzysztofa Czarnoty MAMELUK które czytała kiedyś lepsza połowa autora na wieczorze autorskim w Czartorii. Czytam i myślę a może by tak o naszych koniach coś napisać wszak większość z nich jest z tak zwanego odzysku a i historie swego życia mają dość ciekawe. Lecz nie liczcie na piękne opowiadania jakie pisze Krzysiu bo to i pióro u mnie tępe a i literat ze mnie taki jak z koziej dupy trąbka, ale spróbuje przedstawić kilka najciekawszych sylwetek naszych koni. KAMCIO Było lipcowe popołudnie, a może i wieczór. Siedzimy z właścicielem na stajni na werandzie popijając kawę, choć wolałbym zimnego browara, aż tu nagle wjeżdża na podwórko niezapowiedziany Jeep z przyczepą na której stoją dwa konie. Co jest? Mówi Andrzej. Ktoś się zapowiadał z końmi? Patrzy na mnie bez entuzjazmu w oczach, bo stajnie pełne- ani kucyka wcisnąć, a tu dwa konie na przyczepie. Z Jeep-a wysiada kolega Jacek czerwony na twarzy, a oczy mu się świecą jakby ktoś pochodnie rozpalił. Chłopaki. Nie zdzierżyłem. Nie mogłem patrzeć, mało żem chłopa nie ubił. Trzeba coś zrobić, one padną. Popatrzyliśmy z Jędrusiem po sobie, po czym Andrzej krzyknął: Wyprowadzaj! To co ukazało się naszym oczom to był obraz nędzy i rozpaczy: klacz i wałach. Klacz jeszcze jako tako, natomiast wałach w stanie okropnym. Wtedy jeszcze tak chudego konie nie widziałem. Jacek- mówię: on do rana padnie, on ledwo stoi. Skąd te konie wieziecie? Gdzie właściciel? Właściciel wyjechał za chlebem za granice, a gdzie stały to Ci nie powiem, boś waćpan gorączka i bieda by z tego była nielicha. Długo jechały? Pytam Jacka. Nie,to nie zbyt daleko. No to do stajni z nimi. Ale gdzie> wszystko zajęte. Nasze dwa zostaną na padoku. Jest ciepło. Nic im nie będzie, a te dwa do największych boksów, bo narazie nie wyjdą na padok ze stadem. Są za słabe, a stado to nie przelewki. Nowy zazwyczaj dostaje manto zakomenderował Andrzej. Może kilka dni z tymi łagodnymi, bo tak zwane ścierwiele nowych nie tolerują. No dobra. Do stajni woła Andrzej. Gdzie? Stójcie krzyczy Ania. Zabrać wiadra, wyciągać słomę, ostrożnie z sianem. Później je napoimy po troszkę, bo może być źle. Zaraz dzwonie po naszą panią doktor. No dobra zostawmy je chwile same , niech rozpatrzą, a wy chodźcie, zrobię kawę. pogadamy. Jacek, co jest do cholery? Przecież to XXI wiek. Jak tak można? Jutro wszystko wam opowiem. Teraz muszę jechać do domu do dzieci, ale jeszcze zadzwonię. Po godzinie przyjeżdża pani weterynarz. Konie już delikatnie napojone, ale wciąż wystraszone chodzą po boksach. Pani doktor spokojnie i rzeczowo zaczyna badać zwierzaki. Nie jest tak źle- widzę po jej minie.Po następnej godzinie lekarz kończy badanie. Bogu dzięki nie są odwodnione, ale chude okropnie. Zaraz wam powiem co i jak, tylko muszę się umyć. Patrzymy z Anią po sobie z lekkim uśmiechem i jedna myśl kłębi się w głowie: będzie dobrze, będzie dobrze. Małgosia zostawia wytyczne, mówi co i jak i zapowiada wizytę za dwa, trzy dni. Zostajemy sami. W tym momencie Ania pęka. Po policzkach ciekną jej łzy i nie może wydusić słowa. Przytulam ją mocno i idziemy bez słowa do domu. Koło dziesiątej wieczór dzwoni Jacek. Będzie dobrze mówię. Damy radę. Szósta rano: Ani nie ma w domu. Co jest myślę zaspany. Ona o tej godzinie nigdy nie wstaje. Ja z resztą też. Wychodzę z domu. Ania na stajni u koni. No i jak?- pytam. Dobrze odpowiada, ale widzę czerwone policzki mojej żony i zapłakane oczy. Konie spokojnie stoją, skubią siano, wiadra pełne wody. Piły?- pytam. Piły. Spokojne, mądre koniki myślę. Chodź kobieto, wypijemy kawę i pomyślimy co dalej. O ósmej dzwonu Andrzej, po nim Jacek i kilka innych osób ze stajni. Podsłuch mają, czy coś? Skąd wiedzą co się dzieje? Rano po karmieniu wszystkie konie wychodzą na padoki. Kombinuje gdzie wypuścić nowe. Może coś zagrodzić żeby się poruszały, ale na trawę się boję, bo trawy to one pewnie nie widziały, bo i gdzie. Dochodzimy do wniosku, że parę dni będziemy je oprowadzać w ręce po ujeżdżalni. Popołudniu przyjeżdża Jacek. I jak?- pyta. Dobrze. Zaczynają się przyzwyczajać. A wiesz, że ten wałach był kiedyś przygotowywany do czempionatu. Tak, chyba na Syberii. Poważnie, ale właścicielce posypała się firma i wyjechała za granicę, a w stajni, w której stały warunki spartańskie, a jeszcze poszły do pracy w rekreacji. Klacz jest trudna, to dali jej spokój, ale wałach anioł, to dostał nieźle w dupę. Spróbuję skontaktować się z właścicielką i ustalić co dalej. Przez pierwsze dwa, trzy tygodnie były to konie szczególnej troski, ale bardzo szybko się zaadoptowały. Zaczęły wychodzić z końmi na wybiegi, nabierały masy i były w coraz lepszej kondycji. Jacek skontaktował się z właścicielką, ponieważ nie wracała do kraju. Zdecydowała się je sprzedać, więc Andrzej bez większego namysłu podjął decyzję o kupnie. No dobra, ale co dalej? Zima idzie, wolnych boksów nie ma. Co z nimi zrobić myślałem. Ty nie myśl co z nimi zrobić, bo szkoda siły. Ty zacznij myśleć gdzie wykroić dwa boksy. No i tak cholera, nie miała baba kłopotu. Jeden to bym jeszcze wymyślił, ale dwa. To drugiego weźmiesz do mieszkania. źle mu nie będzie. Ale śmieszne. Ty się nie irytuj tylko myśl. Wieczorem przedstawiłem szeryfowi plan jak i gdzie zrobić dwa boksy. No i dało się? Dało! Po tygodniu boksy były gotowe. Stanęły w nich kucyki i tym sposobem zwolniły się dwa duże. Po kilku miesiącach karmienia i odżywiania konie zaczęły pracę z ziemi, a ponieważ zadki im odrosły i poczuły w sobie moc, a i fantazji im nie brakowało, szczególnie klaczy postanowiłem pracę w siodle na początku pozostawić Ani jako młodszej i rzecz jasna mądrzejszej. Z wiosną konie już regularnie chodziły pod siodłem. Klacz z racji na swój nielichy papier została zakupiona do hodowli, natomiast wałach wiódł u nas spokojne życie pracując pod siodłem. Do czasu... Na wiosnę zaczęło przyjeżdżać do nas na jazdy pewne małżeństwo i dość często dosiadało rzeczonego wałacha, aż Kasia się w nim nakochała, co gorsza z wzajemnością, a mąż jej Michał wyczuł co się święci i zaczął prowadzić rozmowy biznesowe z Szeryfem, a że negocjator nie kiepski, to też Kasia została szczęśliwą posiadaczką konia. Znając tych ludzi śmiem twierdzić, że temu koniowi nigdy już głód nie zaglądnie do żłoby i do końca swoich dni będzie czuł się kochany, a przed nim jeszcze wiele terenów, bo to młode i zdrowe konisko. WOŹNY KOPECKI |
| CO DOBRE SZYBKO SIĘ KONCZY |
| Jesień rajdowa za nami. Aura jesienna była w tym roku łaskawa, przemierzyliśmy wschodnie kresy Najjaśniejszej wzdłuż i w szerz zaczynając w krainie kuhailana w siedzibie Atamana Krzysztofa Czarnoty który był gospodarzem jesiennych rajdów konnych pod hasłem SERCE POLSKI BIJE NA KRESACH . Odwiedziliśmy w tym roku Krymki, Łykoszyn , Działy Grabowieckie, Teptiuków , Pniaki Gdeszyńskie , legendarny wąwóz strzygi i wiele pięknych miejsc rodem jak z powieści H. Sienkiewicza. Poznaliśmy wielu niesamowitych ludzi którzy żyją jakby w innym świecie bez ciągłej pogoni za mamoną bez wieczorów spędzonych w hipermarketach choć i takie są w okolicy , za to bardzo serdecznych przyjaznych i otwartych na innych ludzi a człowiek przyjezdny czuje się tak jakby przyjechał do własnej rodziny, bo chyba jedynie na kresach przetrwała prawdziwa polska gościnność. Zabawa andrzejkowa w Teptiukowie na którą zostałem zaproszony na długo pozostanie w mojej pamięci a wierzcie mi wiem coś niecoś na temat dobrej biesiady za którą z całego serca dziękuje bo takiej atmosfery nie ma chyba nigdzie indziej. tak więc powróciliśmy z kresów pełni wspomnień a serca nasze zostały na kresach |
| ZABAJKA 2010 |
W dniach 18-19 września w Zabajce odbyły się Mistrzostwa Okręgu w Konnych Rajdach Długodystansowych w których wzioł udział nasz Robert trenowany przez Krzysztofa Czarnote Był to jego pierwszy start w rajdach i ukończył go na 2 miejscu w klasie L Gratulujemy wytrwałości trenerowi a Robertowi wielu ukończonych rajdów i samozaparcia . WOŹNY KOPECKI |






















